Słowo wstępu: wieloletni flirt z USA
Myśl doświadczenia Stanów - choćby poprzez krótki czas studiów lub pracy - towarzyszyła mi już od dawna. Dokładnie 10 lat temu, na drugim roku studiów na Royal Holloway, jeden z moich profesorów ekonomii gorąco namawiał mnie na studia doktoranckie w USA. Jeff Frank, który sam ukończył Yale, mawiał, że porządną edukację trzeba odebrać właśnie tam, bo niewiele uniwersytetów w Europie może się równać z ich poziomem. Wtedy, w 2008, los chciał jednak inaczej, i spośród 8 uniwersytetów amerykańskich nie przyjął mnie żaden, a zamiast tego trafiłem w stare mury innej uczelni brytyjskiej. Niedosyt jednak pozostał, dlatego po skończeniu magisterki w 2011 trafiłem razem z moim przyjacielem Stanisławem na letnią szkołę filozofii i historii w Princeton. Bluszczowe mury szybko mnie oczarowały, ale sen trwał ledwie 2 tygodnie. Później przemierzyliśmy jeszcze teren stanów południowo-zachodnich, gdzie natura zbudowała najpiękniejsze pomniki przyrody, jakie dotychczas widziałem. Moja pod...